Wciąż nie wierzył w to, co się dzieje. Wpatrując się w wysoki, szpiczasty kształt zastanawiał się: czy to możliwe? A może to sen, albo jakieś koszmarne wspomnienie? Może tak naprawdę teraz leży w śpiączce w szpitalu, a to wszystko jest tylko efektem leków? Te pytania wymieszane z nieopisanym, paraliżującym lękiem.
Te rozmyślania mogłyby trwać jeszcze przez długie godziny, gdyby nie zakończył ich gruchot kości i głucho brzmiący odgłos zgniatanego mięsa. Teraz, w dzikim amoku, czołgał się taplając we własnej posoce, usiłując łapać powietrze przez otwory w krwawej masie, która jeszcze kilka sekund temu była jego twarzą. Potworny pulsujący ból nie chciał ustąpić, czekał na śmierć, jednak ona nie nadchodziła. W jego głowie proste myśli szaleńczo goniły jedna z drugą naprzemiennie: przetrwać, oddychać, umrzeć, odpuścić… Przecież jeszcze kilka dni temu był we własnym, bezpiecznym i ciepłym domu…
Czym jest Silent Hill? Większości z nas przychodzi na myśl odpowiedź zaczynająca się od wyrazu „miejscem”. Według mnie, Silent Hill to nie miejsce. To wydarzenie. Wydarzenie w życiu wybranych ludzi, które pojawia się w określonym momencie, po to, by rozliczyć ich z ich przeszłości. By ukarać, wyzwolić, nagrodzić lub zniszczyć.
Historia Silent Hill sięga czasów jeszcze sprzed pojawienia się pierwszych Europejskich osadników w Ameryce. Przestrzeń wokół jeziora Toluca była otoczona lasami. Rdzenni mieszkańcy tych ziem odprawiali tam tajemnicze rytuały, dzięki którym mogli kontaktować się ze zmarłymi. Wraz z nadejściem nowej cywilizacji, Indianie zostali wysiedleni znad jeziora, a ich miejsce zajęli koloniści. Jednak podania na temat Indiańskich obrzędów przyczyniły się do powstania niewielkiej sekty o nazwie The Order, która kultywowała rytuały dotychczasowych mieszkańców.
Pamięta, jak postawił tu pierwsze kroki. Miał nadzieję na wypoczynek nad jeziorem. Tymczasem zastał opustoszałe miasto. Nikogo. Tylko ta mgła. Śnieg? I one… czym one właściwie są?! Wyglądają jakby byli podobni do ludzi. Jakby byli nimi… kiedyś. Im bardziej zagłębiał się w miasto, w coraz ciemniejsze korytarze cuchnące rozkładem ludzkiego mięsa i duchotą; tym ohydniejsze rzeczy odkrywał, by wkrótce dostrzec, że nie pojawił się tu przypadkowo. Zapomniał już o przeszłości. Wierzył, że to co zrobił, nie dosięgnie go już do końca życia. Mylił się. Silent Hill czekało właśnie na niego od dawna. Czekało, aż przybędzie, by zostać osądzonym. By ponieść karę za swoje postępowanie.
Na przestrzeni wieków miasteczko przeżywało swoje wzloty i upadki, jednak prawdziwie dramatyczne wydarzenia miały miejsce w drugiej połowie XX wieku, gdy członkowie The Order próbowali przywołać do życia Samaela, co miało zaowocować nadejściem raju na Ziemi. W wyniku niefortunnego potoczenia się wydarzeń, wybuchł pożar, który doprowadził do niemal całkowitego wyludnienia się miasteczka…
Wiedział już, że nie wyjdzie stąd nigdy. Jednak nigdy, w żadnym z najgorszych koszmarów nie pczeczuwał, że zostanie mu odebrane dosłownie wszystko. Nawet prawo do ostatniego tchu…Nie rozumiał tego nawet, gdy był wleczony za nogi w głąb nieprzeniknionej ciemności, w której czekały go ponowne „narodziny”…
Te rozmyślania mogłyby trwać jeszcze przez długie godziny, gdyby nie zakończył ich gruchot kości i głucho brzmiący odgłos zgniatanego mięsa. Teraz, w dzikim amoku, czołgał się taplając we własnej posoce, usiłując łapać powietrze przez otwory w krwawej masie, która jeszcze kilka sekund temu była jego twarzą. Potworny pulsujący ból nie chciał ustąpić, czekał na śmierć, jednak ona nie nadchodziła. W jego głowie proste myśli szaleńczo goniły jedna z drugą naprzemiennie: przetrwać, oddychać, umrzeć, odpuścić… Przecież jeszcze kilka dni temu był we własnym, bezpiecznym i ciepłym domu…
Czym jest Silent Hill? Większości z nas przychodzi na myśl odpowiedź zaczynająca się od wyrazu „miejscem”. Według mnie, Silent Hill to nie miejsce. To wydarzenie. Wydarzenie w życiu wybranych ludzi, które pojawia się w określonym momencie, po to, by rozliczyć ich z ich przeszłości. By ukarać, wyzwolić, nagrodzić lub zniszczyć.
Historia Silent Hill sięga czasów jeszcze sprzed pojawienia się pierwszych Europejskich osadników w Ameryce. Przestrzeń wokół jeziora Toluca była otoczona lasami. Rdzenni mieszkańcy tych ziem odprawiali tam tajemnicze rytuały, dzięki którym mogli kontaktować się ze zmarłymi. Wraz z nadejściem nowej cywilizacji, Indianie zostali wysiedleni znad jeziora, a ich miejsce zajęli koloniści. Jednak podania na temat Indiańskich obrzędów przyczyniły się do powstania niewielkiej sekty o nazwie The Order, która kultywowała rytuały dotychczasowych mieszkańców.
Pamięta, jak postawił tu pierwsze kroki. Miał nadzieję na wypoczynek nad jeziorem. Tymczasem zastał opustoszałe miasto. Nikogo. Tylko ta mgła. Śnieg? I one… czym one właściwie są?! Wyglądają jakby byli podobni do ludzi. Jakby byli nimi… kiedyś. Im bardziej zagłębiał się w miasto, w coraz ciemniejsze korytarze cuchnące rozkładem ludzkiego mięsa i duchotą; tym ohydniejsze rzeczy odkrywał, by wkrótce dostrzec, że nie pojawił się tu przypadkowo. Zapomniał już o przeszłości. Wierzył, że to co zrobił, nie dosięgnie go już do końca życia. Mylił się. Silent Hill czekało właśnie na niego od dawna. Czekało, aż przybędzie, by zostać osądzonym. By ponieść karę za swoje postępowanie.
Na przestrzeni wieków miasteczko przeżywało swoje wzloty i upadki, jednak prawdziwie dramatyczne wydarzenia miały miejsce w drugiej połowie XX wieku, gdy członkowie The Order próbowali przywołać do życia Samaela, co miało zaowocować nadejściem raju na Ziemi. W wyniku niefortunnego potoczenia się wydarzeń, wybuchł pożar, który doprowadził do niemal całkowitego wyludnienia się miasteczka…
Wiedział już, że nie wyjdzie stąd nigdy. Jednak nigdy, w żadnym z najgorszych koszmarów nie pczeczuwał, że zostanie mu odebrane dosłownie wszystko. Nawet prawo do ostatniego tchu…Nie rozumiał tego nawet, gdy był wleczony za nogi w głąb nieprzeniknionej ciemności, w której czekały go ponowne „narodziny”…
extra ;)
OdpowiedzUsuńto znowu ja, no trudno :P
OdpowiedzUsuńprzeczytawszy (pobieżnie) recenzję "kiedy rozum śpi" zacząłem zastanawiać się nad pewną trudnością, którą wykazał autor, w horrorach-rpg. Otóż podobno takie konwencje przeznaczone są na jednego (max. 2) gracza, bo inaczej (w przypadku drużyny) cały klimat zostaje zniszczony i znika i w ogóle...
myślę, że to temat pod dyskusję (głównie dla Zawau'a i Sebko'a), zatem otwieram wątek ;) Jak sądzicie, czy konwencja wypali, czy będziemy w stanie dopiero to osądzić po spotkaniu.
ps. czy możemy wyłączyć tokeny?
Co do klimatu i konwencji w horrorach: właśnie dlatego bardzo mnie nurtuje jakie to rozwiązania zostały przedstawione w podręczniku do Kiedy Rozum Śpi. Lada moment powinien trafić w moje ręce, więc zobaczymy co dalej. Wg mnie można zamiast strachu skupić się bardziej na fabule, budowaniu napięcia pomiędzy bohaterami, bawieniu się ich historiami; to też powinno dostarczyć przyzwoitej dawki adrenaliny i niepewności. Jak dla mnie już sam rpg-horror nie ma takiego efektu jak horror przeżywany samemu przy książce/grze/filmie, więc jestem skłonny pozostawić strach jako element otoczki, nie główny jej nurt. Albo bedziecie po prostu musieli sie wykazać kunsztem w odgrywaniu postaci :P
OdpowiedzUsuńA te tokeny to które to?
Mnie osobiście bardziej chodzi o klimat, nie tyle grozy co..hm, raczej schizofrenii. Chaosu kontrolowanego. Pamiętacie przykład, który przytoczyłem z drugich ksiąg amberu? Wejście do jakiegoś miejsca prowadziło przez sadzawkę/oczko wodne, które z pozoru było czymś zupełnie innym. Moja sesja KRŚ ma mieć charakter bardziej zabawy wizjami, pewnego szaleństwa myśli. Albo o zgrozo symulacji chaosu. Chciałbym poprowadzić opowieść urban fantasy (chociaż raczej bez krasnali i elfów), rycerz w zbroi na harleyu, smok będący we władaniu księdza lokalnej parafii, żeńskie liceum rozwiązłych emo wampirzyc. Nie widzę więc przeszkód by KRŚ prowadzić dla drużyny. A cel? Skoro jesteś puzzlem nie pasującym do takiego świata zawsze możesz zechcieć się obudzić, wyrwać, a może ktoś będzie chciał wykorzystać bohaterów etc. Myślę, że szerokie spektrum tego typu opowieści daje dużo miejsca do popisu zarówno dla graczy jak i MG. Pobawimy się w grudniu lub sierpniu.
OdpowiedzUsuń