piątek, 30 października 2009

Garść dygresji na temat sesji

Cóż za rym!
Na chwilę pozostawmy pokrętną historię Cichego Wzgórza i rzućmy okiem na zaplecze całości.
Obawiałem się, że koncepcje mojej sesji i sesji Sebka w KTŚ będą się pokrywały, lub choćby będą bliźniaczo podobne. Z tego co widzę, to zupełnie odrębne od siebie klimaty. Z tego, co napisałeś dzisiaj w komentarzu do poprzedniej notki (o rycerzu na Harleyu i smoku na smyczy księdza), zapachniało mi Pratchettem. Rozumiem, że to ma nie być tak zabawne, a bardziej neurotycznie niż w jego książkach, ale stopień surrealizmu mniej więcej podobny (chyba). I dobrze, mamy różnorodne pomysły i gusta, więc przynajmniej nie ma powodu do obaw o monotonię sesji.
Chciałem też podkreślić, że miło mi, że Wam się podoba i że dajecie temu wyraz, to motywuje do działania. Szczerze to na początku spodziewałem się, że podejdziecie mniej entuzjastycznie i bardziej sceptycznie do tego konceptu(chociaż na razie to dopiero początek, więc jeszcze możecie zmienić nastawienie, nie obrażę się :P). Uprzedzając wszelkie fakty, chcę tylko podkreślić, że to będzie pierwsza prowadzona przeze mnie sesja (o ile wybór nie padnie na Neuroshimę). Dodatkowo, muszę podkreślić, że z materiałów, które wykopałem w sieci niewiele jest na temat rozgrywki SH w formie rpg. Przeważnie wszystkie tego rodzaju projekty traciły pęd jeszcze w powijakach. Trzymając się lekko klimatu, powiem, że nikt nie słyszał, co się działo później z tymi, którzy zagrali w rpg Silent Hill. Może miasto rzeczywiście samo strzeże dostępu do swoich tajemnic… Jedyny przydatny kawałek tekstu, który znalazłem na ten temat, to opis mechaniki (chyba wymyślonej przez autora postu) dotyczącej postaci i ich atrybutów. Oto on, wątek jest krótki, ale głównie chodzi mi o ósmy z kolei post: KLIK.

Patent z siłą woli brzmi nieźle. Ja na razie mechanikę pozostawiam do ustalenia w dalszym czasie, zależnie od tego, co zaoferuje mi mechanika DRYH lub Wy. Jako najmniej doświadczony w tym gronie, przyjmę z pokorą każdą sugestię, więc walcie śmiało, jeśli jakieś macie.
Teraz pora na lapidarny opis charakteru sesji. Będzie trochę łażenia (właściwie błąkania się), trochę zagadek (pamiętacie ‘szachownicę’ z ostatniego wampira?), walk będzie raczej niewiele. To co postawię na pierwszym planie, to interakcja pomiędzy postaciami oraz ich historie. Tu ponawiam sugestię odnośnie Waszych instrukcji, chodzi mi głównie o – jakby to ująć celnie – zindywidualizowanie przeżyć każdego z bohaterów. Nie odkrywając zbyt wiele, to że będziecie razem grać, nie oznacza, że macie widzieć, słyszeć, przeżywać to samo. Mam parę pomysłów, ale pytam o jakieś bardziej unikalne patenty. W najgorszym razie, będzie między nami podróżować sporo kartek i będziecie częściej wychodzić, a tego wolałbym uniknąć, może bowiem rozluźnić napiętą z założenia atmosferę(chociaż… niepewność oczekiwania z dala od wydarzeń też napędza trochę stresu). Pożyjemy, zobaczymy. Coś jeszcze miałem napisać…

Terminy. Mogą wystąpić komplikacje. Mówiąc wprost, mogę nie wyrobić się w grudniu. Pierwszym powodem jest to, że będę mieć wówczas sajgon na uczelni (wyszła moja ignorancja), oraz to, że pisanie scenariusza może mi zająć dużo czasu. Ale będę Was informował na bieżąco o postępach, więc myślę(mam nadzieję), że unikniemy zgrzytów. Jeśli na grudzień się nie wyrobię, to mam nadzieję że w styczniu znajdziemy jakiś czas (o ile sesja pozwoli), lub w ferie zimowe. Szczerze, wolałbym najpierw rozegrać przynajmniej jedną sesję w KRŚ. Jako MG jestem wciąż na etapie podpatrywania i uczenia się, dlatego chcę mieć jak najwięcej rozegranych sesji przed poprowadzeniem swojej pierwszej, żeby podłapać jak najwięcej i móc uniknąć w ten sposób jak największej liczby wtop :P.

Właśnie, scenariusz. Silent Hill ma tę osobliwą cechę, że historia przeważnie podlega bohaterowi. Tu nie będzie wyjątków. Będę mógł zasiąść do scenariusza dopiero, gdy dostanę przynajmniej szkice Waszych postaci. Kiedy ich od Was będę chciał? To również uzależnione jest od tego, kiedy dostanę podręcznik do DHYR/KRŚ. Jednak nie będzie to aż tak czasochłonne, jak mogłoby się wydawać, bowiem mam już przygotowaną garść pytań, która ma być szkieletem dla stworzenia przez Was bohaterów. Z podręcznika do KRŚ dorzucę to, co mi będzie pasowało, tworząc niezłą hybrydę. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć jedno – spodziewajcie się maksymalnego nastawienia na psychologiczny charakter rozgrywki i prowadzenia postaci. Dużo dramy, dużo dialogów, podejmowanie wyborów moralnych.
Jeśli ktoś ma ochotę poczuć klimat, choć trochę wejść w ten obrzydliwy świat, a nie ma czasu na grę (mnie zeszło 10h na przejściu drugiej części), to polecam filmy Lyncha (Zaginiona Autostrada i Miasteczko Twin Peaks) oraz Drabinę Jakubową. Z tych filmów autorzy czerpali inspirację, a same w sobie są IMO dobre. Jeśli chodzi o adaptację filmową samej gry, to powiem tak: dla fana serii film jest co najwyżej dobry. Dla przeciętnego widza będzie poniżej przeciętnej lub przeciętny. Ale parę motywów jest ‘miłych’. Do dziś nie mogę zdecydować się, który Piramidogłowy jest fajniejszy: growy, czy filmowy :<
Kto chce niech ogląda, nie będę Was z tego rozliczał :P.
Jeśli zaś chodzi o muzykę, to nic Wam dziś nie powiem. Hihi. To przed sesją, o.

Na ten moment to chyba wszystko, co mam Wam do zakomunikowania. Jeśli coś jeszcze wpadnie do mojej niezorganizowanej głowy, to napiszę. Teraz czekam na Wasze opinie – tu, pod spodem.

PS. Jestem w posiadaniu podręcznika do Neuroshimy (v1.5 - taki sam, jaki ma w domu Niestrawny) w wersji PDF. Kto chce również go posiąść, niechaj pisze.

2 komentarze:

  1. Ave!

    Zakładając, że projekt SH zwieńczy się neurodramatycznym sukcesem, możemy liczyć, iż dywersyfikacja mistrzów gry przysporzy nam problemy natury "ja chcę prowadzić w tą sobotę", aniżeli "nie gramy, nie ma kto prowadzić". Poprę wszystkie inicjatywy, które pozwolą uchować PD przed zębami i pazurami czasu. A gdyby Mqati jeszcze dołączył do grona MG, to myślę, że zrodziłby się precedens.

    Wprawdzie ostatnio mam chęć na 7th (wczoraj doznałem fabularnej iluminacji mej postaci), to trochę grozy czy innych głębokich przeżyć w cichym mieście przyjmę z otwartym umysłem.

    Dla mnie może nie być mechaniki - jeżeli mamy się nastawić na neurodramę, to dźwięk spadających 10tek może tylko rozbić klimat, no ale jak wiadomo - jestem antysystemowy.

    Jeżeli chodzi o terminy, to ja z góry mogę zapowiedzieć, że w długi świąteczny tydzień nie będzie mnie w mieście. Wyjeżdżam sobie na x dni, ale na 26.12 lub 27.12 mogę coś przygotować, albo zagrać u kogoś. Temat pewnie będziemy rozwijać z czasem.

    Jak pojawią się wytyczne, co do postaci - będą postaci. Może tylko na początku napisz na co mamy się nastawiać. Rozumiem, że mają to być jacyś zwykli ludzie z problemami?

    Roger.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o mechanikę to z tego co przekartkowałem Zew Cthulu, tam możesz znaleźć całą tonę pomysłów na pokazanie psychiki, inteligencji i innych atrybutów umysłowych, niezbędnych w grach typu horror. Jednak uważam, że powienieneś postawić na jakiś bezkostkowy pomysł. Nie wiem... talia kart? Albo w ogóle bez mechaniki. Nie pamiętam dokładnie jak to funkcjonowało, ale w wydaje mi się, że w diceless amber rpg był dobry patent. Poczytaj, pomyśl. Na Twoim miejscu zastanowiłbym się nad przełożeniem bezkostkowych zasad dot. siły woli/człowieczeństwa na Twoje/nasze potrzeby. System płacę 1 pkt SW za sukces i odzyskuję gdy dobrze gram swoją postać według mnie jest najlepszym z możliwych.

    Siłę woli możesz zostawić. CZłowieczeństwo nazwać hm.. poczytalnością. SW nie może być większa od poczytalności, wtedy postaci o małej poczytalności moją mniejsze szanse na sukces. Siłę woli mogą symbolizować monety. Jeśli ktoś poświęca SW, kładzie monetę na środek stołu i nie musi nic mówić, a wszyscy już wiedzą, że chce odnieść sukces. Poczytalność natomiast maleje za każdym razem gdy bohater doświadcza traumy, robi coś nieludzkiego, niezgodnego z charakterem etc. Jeśli Ci się podoba taki pomysł daj znać, to ubiorę go w ręce i nogi, a może nawet w głowę.

    OdpowiedzUsuń